Przejdź do głównej zawartości

Gdańsk

Ostatnio polubiłam fotografię mobilną. Na wyjazd do gdańska nawet nie zabrałam aparatu, a fotografowałam wyłączeni telefonem. Jest o wiele wygodniej, gdy chowasz mały prostokącik do kieszeni a nie nosisz setek ciężkich toreb, obiektywów itp. Ale jednak co zrobione porządnym sprzętem to zrobione porządnym sprzętem i aparatu nie odstawiam, oj nie.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Budapeszt2

Kiedy nadarzyła się okazja na ponowny wyjazd do stolicy Węgier nie wahałam się ani chwilę. Jedziemy! Tym razem udało się zobaczyć Budapeszt również w dziennym wydaniu. Wszystko super, fajnie, ale jednak miasto po zmroku skradło moje serce. Nie chcę powtarzać kadrów z nocnego wypadu, które można zobaczyć tutaj, więc macie lekko okrojoną wersję.














Zapraszam na kwadraty z podróży, gdzie można znaleźć zdjęcia z różnych wypraw, między innymi te z Budapesztu.

Wilno

Pakujemy się i jedziemy. Tym razem kierunek Wilno. Problem pierwszy- bilety do Warszawy.  Plan dwóch biednych studentek? Łapiemy stopa. Wraz ze wschodem słońca dwie dziewczyny stanęły przy drodze, nieśmiało machając tekturką z napisem "WARSZAWA" , jednocześnie wątpiąc w dojechanie na czas. Mija 15 minut i nadjeżdża ON... Pan Tomasz. Po 4 godzinach miłej podróży stoimy w samym sercu stolicy Polski, aby za 8h stanąć w sercu stolicy Litwy.


I w środku nocy przyjeżdżamy do Wilna, o którym nie wiemy prawie nic, poza tym, że jest tam troszkę kościołów. I zaczyna się istna pielgrzymka. Pierwszy, drugi, chrześcijański, prawosławny, barokowy, gotycki... do wyboru, do koloru. Nawet można spotkać msze odprawiane po polsku, jak ta w Ostrej Bramie, w której uczestniczyłyśmy.
W południe czas na obiad- kuchnia litewska nie zachwyca, wręcz przeciwnie. Po obiedzie i tak wyciągamy swoje kanapki.
Mimo tego, że Wilno ma pierwiastek polskości, to nie jest on tak bardzo wyczuwalny jak np. we Lwowi…

Morskie Oko

Jednodniowy wypad nad Morskie Oko. Był to nasz pierwszy raz w tych okolicach, ale zapewne nie ostatni. Gdyby nie goniący nas czas i brak odpowiedniego przygotowania, to chyba dalej byśmy wędrowały. Udało nam się zejść do Doliny Roztoki i złapać troszkę promieni wschodzącego słońca. Później szybciutko nad Morskie Oko. Asfaltowa droga jako szlak górski, to chyba najgorsza rzecz, jaką mógł wymyślić człowiek. Po odpoczynku w schronisku udałyśmy się na spacer wokół jeziora i przy okazji zahaczyłyśmy o Czarny Staw pod Rysami. Później niestety musiałyśmy już wracać, choć sił było na o wiele więcej. Już niebawem wrócimy z lepszym przygotowaniem (więcej jedzenia i lepszy ubiór) i wejdziemy na wyższe partie gór, gdzie będzie zdecydowanie mniej turystów i większe zmęczenie.  A teraz łapcie zdjęcia z tej wędrówki.Część robiona jest aparatem, część telefonem, bo szybciej.

















Zapraszam na kwadraty z podróży, gdzie można znaleźć zdjęcia z różnych wypraw, między innymi te z Tatr.